Matka Boża z Kibeho
Z nieznanej rwandyjskiej wioski płynie przesłanie do całego świata
W wyobraźni katolickiej od dawna ważne miejsce zajmują objawienia. Można to przypisywać głębokiemu przekonaniu, że mieszkańcy nieba darzą nas wielką miłością, która czasem aż skłania ich do zstępowania na ziemię. Ich odwiedziny to okruchy raju w naszej codziennej rzeczywistości, które rozpalają w nas tęsknotę za tym, co wieczne.
Każde objawienie jest dramatycznym wkroczeniem nieba w ludzką historię. Woła o nowe spojrzenie na życie. W powieści Willi Cather Śmierć przychodzi po arcybiskupa jeden z czołowych bohaterów - ojciec misjonarz - wyraża to następująco: ,,Tam, gdzie jest wielka miłość, zawsze pojawiają się cuda. Można by niemal powiedzieć, że objawienie jest ludzkim widzeniem skorygowanym przez Boską miłość... Wydaje mi się, że cuda w Kościele polegają nie tyle na tym, że twarze, glosy czy uzdrawiająca moc nagle przybliżają się do nas z daleka, ile na wysubtelnieniu naszego widzenia tak, że na moment nasze oczy zaczynają widzieć, a nasze uszy słyszeć to, co jest przy nas przez cały czas".
Szczególną popularnością cieszą się objawienia maryjne, gdyż Matka Boża zwykle przychodzi do pokornych, małych, zapomnianych - tych, których serca są najbardziej otwarte na Jej przyjęcie. Objawia im siebie, zawsze wskazując na swego Syna. Odwiedza ich z macierzyńskim napomnieniem: "Moje dzieci, módlcie się, pośćcie, nawracajcie się, kocham was". A wtedy serca ludzkie zwracają się ku niebu i zostają uzdrowione.
Tajemnicza postać
W 1981 roku Matka Boża znów przyszła w odwiedziny do maluczkich - tym razem z przejmującym, pilnym, a chwilami ostrzegawczym wezwaniem do nawrócenia świata. Zdarzyło się to w wiosce Kibeho na południu Rwandy, w miejscu, które w szerokim, pełnym zamętu świecie znaczyło tyle, co nic.
Ochrzczona przez podróżników francuskich mianem "Ziemi tysiąca wzgórz", Rwanda jest gęsto zaludnionym i niezwykle biednym krajem o skomplikowanej, często naznaczonej przemocą historii wojen domowych i plemiennych. Na jej naród składają się członkowie plemion Hutu, Tutsi i Twa. Przez całe wieki były to nazwy czysto etniczne, pozbawione większego znaczenia, jednak w naszych czasach stały się one pretekstem do niewyobrażalnych okropieństw. W 1981 roku nikt jeszcze nie przewidywał, że Rwanda jest właśnie w przededniu najpotworniejszego wybuchu przemocy.
21 listopada tego roku siedemnastoletnia Alphonsine Mumureke pomagała w stołówce klasztoru katolickiego w Kibeho, gdzie uczęszczała do szkoły. Słysząc wołający ją głos, wyszła do holu, gdzie ze zdumieniem ujrzała piękną kobietę ubraną na biało. "Moja córko" - zwróciła się do niej kobieta. Zaskoczona Alphonsine zapytała, kim jest jej gość. Kobieta odpowiedziała: Nyina wa Jambo, co w miejscowym narzeczu Kinyarwanda oznaczało: ,,Jestem Matką Słowa". Kobieta zapytała następnie Alphonsine, jaka religia jest jej najbliższa. "Kocham Boga i Jego Matkę, bo Oni dali nam. swojego Syna, który nas zbawił" - odrzekła nastolatka. Zadowolona z tej odpowiedzi Dziewica wyraziła pragnienie, aby więcej koleżanek Alphonsine miało taką wiarę. Zaznaczyła, że przychodzi do Kibeho jako Matka oraz że pragnie być kochana i obdarzana zaufaniem, gdyż w ten sposób będzie mogła prowadzić ludzi do swego Syna.
Kiedy Maryja uniosła się wdzięcznie w powietrze, przejęta Aiphonsine upadła na ziemię. Pozostała nieprzytomna przez około piętnaście minut.
Spotkania z Maryją
Opowieść Alphonsine o przeżytym doświadczeniu spotkała się ze zrozumiałym sceptycyzmem, jednak Dziewica ukazała się jej ponownie już nazajutrz i objawienia powtarzały się. Kiedy jedni wyśmiewali Alphonsine, niektóre z jej koleżanek zaczęły modlić się o laskę osobistego uczestniczenia w objawieniach, aby mogły potwierdzić jej świadectwo. 12 stycznia 1982 roku Dziewica objawiła się dwudziestoletniej Anathalie Mukamazimpaka. Otrzymała ona przesłanie o potrzebie intensywniejszej modlitwy oraz praktykowania pokory i zaparcia się siebie. Jej relacja potwierdziła wiarygodność opowiadania Alphonsine i wkrótce cała szkoła zaczęła się modlić, szczególnie na różańcu. Wiele uczennic przynosiło wizjonerkom swoje różańce z prośbą, by Maryja je pobłogosławiła. Po błogosławieństwie niektóre z tych różańców stawały się tak ciężkie, że Alphonsine i Anathalie nie mogły ich unieść. Matka Najświętsza wyjaśniła im, że różańce te są własnością osób, których serca jeszcze się nie nawróciły.
Następnie, 22 marca. Dziewica ukazała się Marie-Claire Mukanganga. Będąc początkowo jednym z najbardziej sceptycznych i negatywnie nastawionych krytyków, ta dwudziestojednoletnia dziewczyna zaczęła błagać wizjonerki o przebaczenie i dawać świadectwo wobec swoich koleżanek. Mówiła im, że Matka Boża prosi, by rozważały Mękę Pańską, a także Jej siedem boleści oraz by odmawiały różaniec, prosząc o dar prawdziwej pokuty.
"Podlejcie ogród"
Wkrótce do Kibeho zaczęli przybywać pielgrzymi. Przed objawieniami zbierały się setki ludzi śpiewających pieśni maryjne i odmawiających różaniec. Zaczęły się nawrócenia. Składano też świadectwa o uzdrowieniach.
Na prośbę Matki Bożej dziewczęta zaczęły błogosławić lud pod koniec każdego objawienia. Zamiast ludzi widziały wówczas ogród pełen kwiatów - niektóre były świeże i pełne życia, inne zwiędnięte. Matka Boża wyjaśniła, że świeże kwiaty to ludzie, których serca są oddane Bogu, natomiast zwiędłe to ci, których serca są skupione na sprawach tego świata. "Podlejcie ogród" - mówiła.
Widzenia trwały do 1989 roku i były podobne do innych objawień maryjnych XX wieku - również mających miejsce w ubogich, zapomnianych zakątkach świata. Niosły także podobne przesianie, wzywając do nawrócenia, modlitwy sercem, postu, odmawiania różańca, praktykowania pokory i życia w czystości.
Nawrócenie i krzyż
Dziewica podkreślała często znaczenie zbawczego cierpienia. Jak mówiła do Anathalie: "Nikt nie wchodzi do nieba bez cierpienia". Zachęcała dziewczęta do przyjmowania cierpienia z wiarą i radością, do składania ofiar oraz do rezygnacji z ziemskich przyjemności dla zbawienia świata. Tak więc objawienia z Kibeho podkreślają centralne miejsce krzyża w życiu chrześcijanina i Kościoła.
Wezwanie do pokuty i nawrócenia było szczególnie pilne dla udręczonej Rwandy, w której właśnie dochodziła do głosu przemoc. Ukazując się Alphonsine, Dziewica przekazała jej przesłanie dla rządzących: "Mówię do tych, którzy sprawują władzę i reprezentują naród: Ratujcie ludzi, a nie dręczcie ich".
W innym objawieniu Matka Boża powiedziała do Marie-Claire: "Jestem zatroskana nie tylko o Rwandę i o całą Afrykę, ale troszczę się i zwracam do całego świata. Świat jest na skraju katastrofy". Najbardziej wstrząsające objawienie miało miejsce w uroczystość Wniebowzięcia, 15 sierpnia 1982 roku, które nabrało apokaliptycznego wręcz charakteru. W trwającym osiem godzin objawieniu, którego świadkami było niemal dwadzieścia tysięcy ludzi, Maryja ostrzegała, że jeśli Rwanda nie nawróci się do Boga, popłyną "rzeki krwi". Wizjonerki, które przez cały czas trwania objawienia płakały, wstrząsane gwałtownym dreszczem, widziały płonące drzewa, rozsiekane na kawałki, pozbawione głów ciała i tak wiele zwłok, że nie było komu ich grzebać.
Kiedy po zaledwie dziesięciu latach od tego objawienia Rwandę ogarnęła fala ludobójstwa, wielu zaczęło upatrywać w tej wizji ostrzeżenie i proroctwo.
Rzeki krwi
To, co większość z nas wie o Rwandzie, dałoby się zawrzeć w jednym słowie: ludobójstwo. W 1994 roku buntownicy Hutu wymordowali mniej więcej 77 procent ludności rwandyjskiej należącej do plemienia Tutsi, a także wielu Hutu, którzy sprzeciwiali się ich zamiarom - w przybliżeniu osiemset tysięcy ludzi.
Również samo Kibeho stało się miejscem potwornej przemocy. Wiele uczennic zostało zamordowanych dokładnie w tym miejscu, w którym odbywały się objawienia, Aiphonsine i Anathalie przeżyły, natomiast Marie-Claire została zabita w pobliskim mieście.
Rok po tamtych zabójstwach miejsce objawień stało się schronieniem dla stu do dwustu tysięcy uchodźców. Podczas jednego weekendu, w kwietniu 1995 roku, blisko osiem tysięcy spośród tych niewinnych ludzi, w tym także kobiet i dzieci, zostało okrutnie wymordowanych na oczach przedstawicieli ONZ, którzy otrzymali ścisłe instrukcje, aby nie angażować się w tę sprawę.
Rwandyjskie ludobójstwo zostało ostatnio przypomniane w książce Ocalona, aby mówić przez Immaculee Ilibagiza, dziewczynę z plemienia Tutsi, która przeżyła dzięki temu, że sąsiad z plemienia Hutu przez trzy miesiące ukrywał ją i siedem innych osób w swojej łazience. Jej ojciec został zastrzelony, a matka i dwaj bracia brutalnie pobici na śmierć maczetami przez bandę Hutu. Z jej najbliższej rodziny przeżył jeszcze tylko studiujący w Senegalu brat.
Ukrywając się, Immaculee spędzała niekiedy na modlitwie i medytacji dwadzieścia godzin dziennie. Jej opowieść jest przejmującym świadectwem o mocy modlitwy i zaufania Bogu nawet w najtrudniejszych okolicznościach. Mieszkająca obecnie w Nowym Jorku z mężem i dwójką dzieci Immaculee rozpowszechnia wezwanie do nawrócenia i pojednania. Odwiedziła w więzieniu mordercę swego brata, aby przekazać mu swoje przebaczenie.
Nauka płynąca z przeszłości
Czego możemy się nauczyć z tej wstrząsającej historii o przemocy i łasce?
Miejscowy biskup, Augustyn Misago, mówi, że objawienia podkreślają wagę "dążenia do pojednania z nieprzyjaciółmi, zwracania się o przebaczenie do tych, których skrzywdziliśmy, oraz szacunku do bliźnich". Oficjalnie uznał objawienia w 2001 roku, po ponad dwudziestu latach badań medycznych i teologicznych. Papież Benedykt XVI udzielił odpustu zupełnego pielgrzymom odwiedzającym Kibeho w roku jubileuszowym dwudziestopięciolecia objawień, który kończy się w przyszłym miesiącu.
"Matka Boża z Kibeho jest pochodnią nadziei, światłem dla całej Afryki i świata" - mówi biskup Misago. Podobnie widzi to Immaculee Ilibagiza. Wiele razy pielgrzymowała do Kibeho i, jak twierdzi, jest to miejsce, gdzie najbardziej odczuwa obecność Maryi. W liście do Słowa wśród nas Immaculee wyjaśnia: "Nigdy nie jest za późno na przyjęcie orędzi Matki Bożej. Jak sama powiedziała, przybyła do Rwandy nie tylko dla Rwandy, nawet nie tylko dla Afryki, ale dla całego świata". Przyszła zaproponować środek zaradczy, który można zastosować "w każdym kraju, aby uniknąć wojen i wszelkiego rodzaju nieszczęść".
Immaculee mówi również, że dawne niepowodzenia w stosowaniu lego proponowanego przez Maryję środka nie powinny budzić w nas paraliżującego lęku przed przyszłością. To dobrze, że sumienie wyrzuca nam dawne grzechy i błędy. "Daje nam to szansę zastanowić się nad nimi i zrobić wszystko, aby się nie powtórzyły. Rzeczą równie ważną i konieczną jest ufność w nieskończone miłosierdzie Boga, a nie zatrzymywanie się na przeszłości".
"Nie jesteśmy w stanie zmienić przeszłości, możemy jedynie wyciągnąć z niej wnioski... To dziś musimy przyjąć orędzia. One wciąż są ważne... i trzeba je przekazywać".
Matko Boża z Kibeho, módl się za nami.
Liz Kelly